Boom inwestycyjny w stoczniach Gdańska wyprzedził dostępność pracowników: ograniczenie talentów stojące za rozwojem bałtyckiej morskiej energetyki wiatrowej
Klaster stoczniowy Gdańska działa przy wykorzystaniu mocy na poziomie 94% — najwyższym odnotowanym od 1990 roku. Łączne inwestycje w infrastrukturę w Remontowa Holding i Stoczni Gdańsk przekroczyły 800 mln PLN w okresie 2024–2026. Instalowane są zautomatyzowane linie spawalnicze. Rozszerzana jest obróbka blach CNC. A mimo to bezpośrednie zatrudnienie w stoczniach wzrosło jedynie o 3,2% rok do roku do grudnia 2024, podczas gdy średnia liczba godzin przepracowanych na pracownika wzrosła w tym samym okresie o 8%.
Ta luka między uruchomionym kapitałem a liczbą zatrudnionych pracowników stanowi kluczowe napięcie na tym rynku. Stocznie mają zamówienia. Mają inwestycje. Nie mają natomiast siły roboczej zdolnej obsłużyć zwiększone moce produkcyjne. Wskaźnik wakatów dla certyfikowanych spawaczy stoczniowych w regionie pomorskim wynosi 14%, czyli ponad dwukrotnie więcej niż krajowa średnia dla inżynierii na poziomie 6,2%. Liczba absolwentów szkół zawodowych zmniejszyła się o połowę od 2010 roku. A pracownicy posiadający odpowiednie certyfikaty są przyciągani do Niemiec, Norwegii oraz do sektora motoryzacyjnego w samej Polsce przez premie płacowe, których stocznie nie są w stanie wyrównać bez niszczenia marż na kontraktach o stałej cenie.
Poniżej przedstawiamy analizę tego, jak Gdańsk stał się jednym z najbardziej zasobnych kapitałowo, a jednocześnie najbardziej ubogich pod względem siły roboczej rynków stoczniowych w Europie, co to oznacza dla organizacji próbujących tu zatrudniać oraz dlaczego tradycyjne założenie, że pieniądze rozwiązują problem talentów, nie sprawdza się w tym środowisku.
Zamówienia są. Pracowników nie ma.
Fala inwestycji w budowę morskich farm wiatrowych w Polsce nie jest już prognozą. Projekty Baltica 2 i Baltica 3, o łącznej mocy zainstalowanej 2,5 GW, weszły w fazy intensywnej realizacji w 2026 roku. Same te projekty będą wymagały od 15 do 20 corocznych zawinięć jednostek SOV i CTV do doków na potrzeby prac serwisowych i modernizacyjnych. Gdańsk jest najbliższym kwalifikowanym portem. Sygnał popytowy jest jednoznaczny i rośnie.
Remontowa Holding, zatrudniająca około 3 200 pracowników i odpowiadająca za około 60% wykorzystania regionalnych mocy stoczniowych dla wyspecjalizowanych jednostek morskich, potwierdziła zamówienia na cztery statki serwisowe dla morskich farm wiatrowych oraz dwa statki serwisowe dla prac uruchomieniowych o wartości około 1,8 mld PLN. Spółka publicznie zadeklarowała zamiar zdobycia 30% rynku nowych jednostek SOV na Bałtyku do 2027 roku. Osiągnięcie tego celu wymaga szacunkowo 400 dodatkowych wykwalifikowanych pracowników technicznych.
Tymczasem pomorski rynek pracy dostarcza mniej niż połowę certyfikowanych spawaczy i monterów rurociągów w porównaniu z tym, co generował 14 lat temu. Roczna liczba absolwentów szkół zawodowych spadła z 450 w 2010 roku do 210 w 2024 roku. Spośród tych 210 tylko 35% uzyskuje międzynarodowy certyfikat spawalniczy EN ISO 9606-1 po ukończeniu nauki. Oznacza to, że na rynek wchodzi około 74 absolwentów gotowych do pracy, podczas gdy zapotrzebowanie liczone jest w setkach.
To właśnie ta arytmetyka wyjaśnia, dlaczego rynek rekrutacji przemysłowej w Gdańsku przeszedł od konkurencyjnego do ograniczonego. Problem nie polega na cyklicznym spadku zainteresowania. To systemowe załamanie wytwarzania konkretnych kompetencji, których wymaga ten sektor.
Dlaczego 800 mln PLN inwestycji nie przełożyło się na 800 mln PLN zatrudnienia
Wniosek przewijający się przez każdy punkt danych na tym rynku jest następujący: inwestycje kapitałowe w stocznie Gdańska nie zmniejszyły zapotrzebowania na wykwalifikowanych pracowników. Zastąpiły jedną kategorię pracowników inną — taką, której rynek pracy nie wytwarza w wystarczającej liczbie.
Zautomatyzowane linie spawalnicze wymagają operatorów rozumiejących zarówno metalurgię spawalniczą, jak i programowanie CNC. Obróbka blach CNC wymaga techników certyfikowanych według standardów, które jeszcze pięć lat temu nie istniały. Kapitał porusza się szybciej, niż kapitał ludzki jest w stanie nadążyć. Rezultatem nie jest kurcząca się siła robocza, lecz jej przesunięcie — zatrudnienie rośnie powoli, podczas gdy próg kwalifikacyjny dla każdego nowego pracownika gwałtownie się podnosi.
To wyjaśnia pozorną sprzeczność w danych. Zatrudnienie wzrosło o 3,2%. Liczba godzin przepracowanych na pracownika wzrosła o 8%. Stocznie nie stoją bezczynnie — są przeciążone. Obecna kadra przejmuje obciążenie, które powinno być rozłożone na większy zespół, ponieważ pracownicy z odpowiednimi certyfikatami po prostu nie istnieją na rynku w wymaganej skali.
Dla każdego lidera rekrutacji czytającego ten materiał wniosek jest jednoznaczny. Poszukiwanie starszego inżyniera spawalnika lub doświadczonego kierownika projektu morskiego na tym rynku nie oznacza szukania osoby bez pracy i dostępnej. Oznacza szukanie osoby już zatrudnionej, już przeciążonej i nieposzukującej aktywnie nowej roli. Zgodnie z analizą Michael Page z 2024 roku dotyczącą polskiego rynku bałtyckiego, szacunkowo 85 do 90% wykwalifikowanych kierowników projektu morskich farm wiatrowych to bierni kandydaci. W przypadku starszego kierownika HSE z certyfikacją GWO wskaźnik ten wynosi około 80%. Dla starszego konstruktora okrętów odsetek biernych kandydatów jest jeszcze wyższy — ogranicza go fakt, że jedynie dwa lub trzy programy uniwersyteckie w Polsce w ogóle kształcą absolwentów w tej dziedzinie.
Tradycyjna rekrutacja, czyli kandydat aplikujący na ogłoszenie, obejmuje jedynie ułamek dostępnej puli. Dotarcie do pozostałych 80% wymaga zasadniczo innej metody.
Pułapka płacowa: dlaczego samo wynagrodzenie nie rozwiąże tego niedoboru
Wynagrodzenia certyfikowanych spawaczy offshore w Gdańsku rosną od 2022 roku o 18 do 22% rocznie, znacznie wyprzedzając krajową inflację, która w 2024 roku wyniosła około 6%. Stocznie płacą więcej. Oferują również premie za podpisanie umowy w wysokości od 15 000 do 25 000 PLN oraz premie do wynagrodzenia zasadniczego na poziomie 20 do 30% powyżej standardowych stawek stoczniowych przy podbieraniu pracowników od konkurencji. Jeden udokumentowany przypadek z początku 2024 roku dotyczył starszego lidera zespołu spawaczy TIG, który przeniósł się ze stoczni remontowej w Gdyni do zakładu Remontowa w Gdańsku przy całkowitym wzroście wynagrodzenia o 28%.
A mimo to rotacja wśród wykwalifikowanych pracowników technicznych nadal pozostaje wysoka — na poziomie 15 do 18% rocznie.
Przyciąganie przez sektor motoryzacyjny
To właśnie tutaj założenie, że wynagrodzenie rozwiązuje niedobór talentów, przestaje działać. Pracownicy odchodzący ze stoczni w Gdańsku nie trafiają wyłącznie do lepiej płacących konkurentów w tym samym sektorze. Wielu przechodzi do zakładów produkcji motoryzacyjnej w Polsce. Volkswagen w Poznaniu i Mercedes w Jaworze oferują porównywalne płace w obiektach z kontrolowaną temperaturą, bez pracy na wysokości, bez ekspozycji na warunki morskie i z przewidywalnym systemem zmianowym. Całkowite wynagrodzenie może być podobne. Warunki pracy — już nie.
Strategia rekrutacyjna oparta wyłącznie na benchmarkingu wynagrodzeń całkowicie pomija tę dynamikę. Decyzja, przed którą stoi certyfikowany spawacz w Gdańsku, nie dotyczy wyboru między 10 000 a 12 000 PLN miesięcznie. Dotyczy wyboru między pracą na zewnątrz, na nabrzeżu, w warunkach bałtyckich a pracą wewnątrz hali montażowej za te same pieniądze.
Międzynarodowy odpływ
Druga siła wyciągająca pracowników z rynku działa na zupełnie innej skali. Niemieckie stocznie i wykonawcy morscy w Rostocku, Hamburgu i Bremie oferują certyfikowanym polskim spawaczom wynagrodzenia netto o 40 do 60% wyższe niż odpowiedniki w Gdańsku. Norwescy pracodawcy morscy w Stavanger i Bergen płacą instalacyjnym elektrykom i monterom rurociągów 2,0 do 2,5 razy więcej niż wynoszą polskie wynagrodzenia brutto. To nie są marginalne różnice. To strukturalne bodźce, których gdański rynek nie jest w stanie wyrównać bez wycenienia się poza własne kontrakty o stałej cenie.
Rezultatem jest rynek, na którym wynagrodzenia rosną wystarczająco szybko, by kompresować marże, ale niewystarczająco szybko, by zatrzymać odpływ pracowników. Stocznie znalazły się między ekonomią swoich portfeli zamówień a ekonomią rynku pracy — bez przestrzeni na absorpcję dalszej inflacji płac bez renegocjacji warunków kontraktowych uzgodnionych 18 do 24 miesięcy temu.
Infrastruktura fizyczna: ograniczenie, którego żadna rekrutacja nie rozwiąże
Nawet gdyby rynek pracy dostarczył jutro wszystkich potrzebnych stoczniom pracowników, Gdańsk natrafia na twardy limit fizyczny. Zakład Na Ostrowiu działa przy 98% zajętości nabrzeży, pozostawiając minimalny bufor na naprawy awaryjne lub nieplanowane prace serwisowe jednostek morskiej energetyki wiatrowej. Maksymalna wielkość jednostek jest ograniczona zanurzeniem kanału Martwej Wisły na poziomie 10,5 metra, co całkowicie wyklucza największe jednostki samopodnośne.
Nie przewiduje się oddania do użytku żadnej nowej przestrzeni niezabudowanej przy nabrzeżach przed 2027 rokiem. Planowana przebudowa nabrzeży Westerplatte dawnej Stoczni Gdańskiej pozostaje zablokowana w sporach o pozwolenia planistyczne z organami ochrony dziedzictwa. Oznacza to, że w 2026 roku dojdzie do nasilającej się konkurencji o miejsca w suchych dokach pomiędzy kontraktami remontowymi Marynarki Wojennej RP a komercyjnymi pracami modernizacyjnymi dla morskiej energetyki wiatrowej.
Co to oznacza dla ról senior
Ograniczenie infrastrukturalne ma bezpośrednią implikację kadrową, którą łatwo przeoczyć. Wiceprezes ds. Dyrektor operacyjny czy Dyrektor Stoczni na tym rynku nie zarządza historią wzrostu. Zarządza problemem racjonowania. Każda decyzja harmonogramowa wiąże się z kompromisami między klientami wojskowymi, komercyjnymi i sektorem morskiej energetyki wiatrowej. Każdy plan zwiększenia mocy napotyka spór konserwatorski lub ograniczenie głębokości kanału.
Dlatego właśnie całkowite wynagrodzenie na tych stanowiskach wynosi od 600 000 do 900 000 PLN rocznie, łącznie z premiami. To również wyjaśnia, dlaczego — zgodnie z analizą wyszukiwania kadry kierowniczej dla kadry kierowniczej sektora morskiego przygotowaną przez Pedersen & Partners w 2024 roku — starszy architekt okrętowy na rynku gdańskim to w przeważającej mierze bierni kandydaci z długim stażem na obecnych stanowiskach. Zarządzają złożonością, którą trudno byłoby odtworzyć gdziekolwiek indziej, i doskonale o tym wiedzą.
Wniosek dla organizacji prowadzących procesy wyszukiwania kadry kierowniczej na poziomie najwyższego szczebla lub liderów funkcjonalnych jest taki, że pula kandydatów jest nie tylko niewielka — jest również silnie zakotwiczona samym charakterem wykonywanej pracy.
Presja regulacyjna: popyt na retrofit zderza się z wąskimi gardłami certyfikacyjnymi
Dwie siły regulacyjne jednocześnie zwiększają popyt na usługi stoczni w Gdańsku i spowalniają ich zdolność do realizacji zleceń.
Pierwszą jest objęcie transportu morskiego systemem handlu emisjami EU od 2024 roku oraz regulacjami FuelEU Maritime, które weszły w życie w 2025 roku. Łącznie napędzają one gwałtowny wzrost popytu na modernizację scrubberów i alternatywnych systemów paliwowych w całej flocie bałtyckiej. Każda jednostka wymagająca modernizacji potrzebuje miejsca w doku. Każde miejsce w doku jest już zajęte.
Drugą jest certyfikacja. Polish Register of Shipping doświadczył opóźnień w przetwarzaniu, które w 2024 roku wydłużyły harmonogramy projektów średnio o cztery do sześciu tygodni. Nie są to biurokratyczne niedogodności. To zakłócenia harmonogramów, które kaskadowo przechodzą przez już w pełni obłożony kalendarz stoczni. Gdy opóźnienie certyfikacyjne przesuwa datę zakończenia jednego projektu, przesuwa również datę rozpoczęcia kolejnego. Rezultatem jest skompresowany harmonogram dla każdego następnego zlecenia.
Dla pracowników oznacza to więcej nadgodzin. Dla liderów rekrutacji oznacza to, że już napięta pula menedżerów HSE oraz specjalistów kontroli jakości, którzy rozumieją zarówno ramy regulacyjne UE, jak i standardy specyficzne dla branży morskiej (https://kitalent.com/article-financial-growth), jest dodatkowo obciążana wymogami zgodności, które nie istniały jeszcze trzy lata temu.
Polskie projekty morskiej energetyki wiatrowej muszą również spełniać wymóg 50% lokalnej zawartości w ramach zasad wsparcia Kontrakt na Różnicę. Gdańsk nie dysponuje jednak zdolnościami produkcyjnymi do wytwarzania morskich stacji elektroenergetycznych wysokiego napięcia. Lokalna zawartość często oznacza więc cięcie stali i wyposażanie, a nie inżynierię o wysokiej wartości dodanej. To ograniczenie ma znaczenie z perspektywy talentów, ponieważ zawęża ścieżkę kariery dostępną dla inżynierów w tym klastrze. Starszy inżynier, który chce pracować przy projektowaniu platform HVDC, będzie musiał ostatecznie opuścić Gdańsk.
Czynnik ukraińskiej siły roboczej i ryzyko, którego nikt nie wycenia
Około 25 do 30% wykwalifikowanych pracowników technicznych w stoczniach Gdańska stanowią ukraińscy uchodźcy lub migranci zarobkowi. To nie jest statystyka drugoplanowa — to element nośny całej siły roboczej.
Każda zmiana statusu ochrony czasowej lub przesunięcia w ukraińskiej polityce poborowej mogą usunąć jedną czwartą załogi stoczniowej w ciągu kilku miesięcy. To ryzyko, przed którym trudno się zabezpieczyć i które łatwo zignorować, dopóki się nie zmaterializuje. Stocznie, które nie zbudowały redundancji w planowaniu zatrudnienia — czy to poprzez przyspieszone szkolenia krajowe, czy przez zdywersyfikowaną rekrutację międzynarodową — ponoszą ryzyko koncentracji niewidoczne w ich bilansach.
W kontekście rekrutacji kadry zarządzającej oznacza to, że poszukiwanie dyrektora operacyjnego lub dyrektora HR w sektorze stoczniowym Gdańska obejmuje obecnie wymiar nieznany większości mandatów rekrutacyjnych w przemyśle. Właściwy kandydat musi rozumieć nie tylko harmonogramowanie produkcji i zarządzanie bezpieczeństwem, lecz także dynamikę migracyjną i geopolityczną, która decyduje o tym, czy jedna czwarta zespołu będzie obecna w następnym kwartale.
Ta zależność wpływa również na rodzaj mapowania talentów wymaganego przed każdą rekrutacją na stanowiska seniorskie.com/pl/talent-mapping) wymaganego przed każdą rekrutacją na stanowiska seniorskie. Standardowe zlecenie skoncentrowane na kompetencjach technicznych i doświadczeniu sektorowym pominie kandydatów z realnym doświadczeniem w zarządzaniu przemysłowymi zespołami wielonarodowościowymi w warunkach niestabilności politycznej. Tacy kandydaci istnieją, ale nie koncentrują się w sektorze stoczniowym. Pochodzą z sektora naftowo-gazowego, kontraktacji obronnej i infrastruktury wielkoskalowej. Ich znalezienie wymaga poszukiwań wykraczających poza oczywistą pulę kandydatów.
Czego ten rynek wymaga od liderów rekrutacji
Klaster stoczniowy Gdańska w 2026 roku to rynek, na którym tradycyjne podejście do Executive Search zawodzi na wielu płaszczyznach. Ogłoszenia o pracę docierają do ułamka puli kandydatów. Podwyżki wynagrodzeń zostały już skonsumowane, nie rozwiązując problemu retencji. Fizyczne ograniczenia stoczni limitują skalę możliwej ekspansji zatrudnienia. A otoczenie regulacyjne dodaje nowe wymogi kwalifikacyjne szybciej, niż system edukacji jest w stanie dostarczyć absolwentów, którzy je spełniają.
Organizacje, które skutecznie obsadzają kluczowe role na tym rynku, robią to poprzez bezpośrednią identyfikację biernych kandydatów — realizowaną szybko i z precyzyjnym targetowaniem. Proces rekrutacji starszego kierownika projektu offshore w klastrze pomorskim trwa zazwyczaj od 120 do 180 dni, jeśli prowadzony jest konwencjonalnymi kanałami. Taki harmonogram jest niekompatybilny ze stocznią działającą przy 94% wykorzystania mocy i na sztywnych terminach dostaw.
KiTalent współpracuje z organizacjami przemysłowymi i produkcyjnymi mierzącymi się dokładnie z takim układem: wysokie inwestycje kapitałowe, ograniczone pule kandydatów i harmonogramy rekrutacji bez marginesu na opóźnienia. Nasza wspierana przez AI metodologia identyfikacji talentów dociera do 85 do 90% wykwalifikowanych kandydatów na tym rynku, którzy nie poszukują aktywnie pracy, dostarczając kandydatów gotowych do rozmów w ciągu 7 do 10 dni. Przy 96% wskaźniku retencji po roku oraz modelu płatności za rozmowę, który eliminuje ryzyko zaliczki z góry, podejście to zostało zaprojektowane z myślą o rynkach, na których każdy tydzień wakatu bezpośrednio przekłada się na utraconą zdolność produkcyjną.
Dla organizacji zatrudniających liderów operacyjnych, technicznych lub handlowych w łańcuchu dostaw bałtyckiej morskiej energetyki wiatrowej — gdzie koszt nieudanego lub opóźnionego procesu rekrutacji kadry kierowniczej mierzony jest utraconymi oknami dostaw i skompresowanymi marżami — zapraszamy do rozmowy z naszym zespołem rekrutacji kadry kierowniczej o tym, jak pozyskujemy liderów na ograniczonych rynkach przemysłowych.
Najczęściej zadawane pytania
Jakie są największe stocznie-pracodawcy w Gdańsku w 2026 roku?A. Remontowa Holding S. Stocznia Gdańsk S.A., obecnie należąca do norweskiej Ulstein Group, zatrudnia około 1 100 pracowników i koncentruje się na jednostkach serwisowych dla morskiej energetyki wiatrowej. Nauta S.A. Gdańska Stocznia Remontowa dokłada kolejnych 800 pracowników w obszarze remontów jednostek wojskowych i towarowych. Pośrednie zatrudnienie w łańcuchu dostaw w całym obszarze metropolitalnym generuje szacunkowo od 12 000 do 15 000 dodatkowych miejsc pracy w wyposażeniu morskim, usługach inżynieryjnych i klasyfikacji.
**Dlaczego tak trudno zatrudnić certyfikowanych spawaczy w Gdańsku?Nakładają się tu trzy czynniki. Po pierwsze, liczba absolwentów w ścieżce zawodowej zmniejszyła się o połowę: roczna liczba absolwentów spadła z 450 w 2010 roku do 210 w 2024 roku, a tylko 35% uzyskuje międzynarodowy certyfikat EN ISO 9606-1 po ukończeniu nauki. Po drugie, pracodawcy z Niemiec i Norwegii oferują wynagrodzenia netto wyższe o 40 do 60%, co powoduje trwały odpływ pracowników. Po trzecie, polski sektor motoryzacyjny oferuje porównywalne płace w lepszych warunkach pracy. Wzrosty wynagrodzeń o 18 do 22% rocznie nie wystarczyły, by zamknąć lukę, ponieważ decyzja nie ma charakteru wyłącznie finansowego.
Ile zarabia dyrektor stoczni w Gdańsku?Wiceprezes ds. Operacji lub Dyrektor Stoczni w Gdańsku otrzymuje całkowite roczne wynagrodzenie na poziomie od 600 000 do 900 000 PLN, łącznie z premiami za wyniki. Dyrektor Handlowy ze specjalizacją offshore wind zarabia od 480 000 do 720 000 PLN rocznie. Są to wartości o 25 do 35% niższe niż w przypadku analogicznych ról w Hamburgu lub Kopenhadze, ale o 10 do 15% wyższe niż porównywalne role korporacyjne w sektorze energetycznym z siedzibą w Warszawie. Dane płacowe pochodzą z benchmarkingu kadry kierowniczej sektora przygotowanego przez Pedersen & Partners i Antal Poland.
Jak rozwój offshore wind w Polsce wpływa na stocznie w Gdańsku?
Projekty Baltica 2 i Baltica 3, o łącznej mocy 2,5 GW, wymagają od 15 do 20 corocznych zawinięć jednostek do doków w Gdańsku na potrzeby prac serwisowych i modernizacyjnych. Remontowa dąży do zdobycia 30% rynku nowych jednostek SOV na Bałtyku do 2027 roku. Ta trajektoria popytu jest korzystna dla portfeli zamówień, ale jednocześnie pogłębia niedobór talentów — szacowane zapotrzebowanie to 400 dodatkowych wykwalifikowanych pracowników technicznych tylko w samej Remontowej. Produkcja zostało zaprojektowane dokładnie z myślą o takim połączeniu wysokiego popytu i ograniczonej podaży.
Jaki jest udział biernych kandydatów w rolach offshore wind w Polsce?
Zgodnie z analizą Michael Page z 2024 roku, 85 do 90% wykwalifikowanych menedżerów projektów offshore wind na polskim rynku bałtyckim to bierni kandydaci — są zatrudnieni i nie poszukują aktywnie nowych ról. W przypadku starszego menedżera HSE z certyfikacją GWO wskaźnik biernych kandydatów wynosi około 80%. Dla starszego architekta morskiego jest on jeszcze wyższy ze względu na ograniczoną liczbę absolwentów uczelni oraz długi staż na stanowiskach. Dotarcie do tych kandydatów wymaga bezpośredniego pozyskiwania kandydatów zamiast ogłoszeń na portalach pracy.
Jakie ryzyka mogą zakłócić funkcjonowanie siły roboczej stoczni Gdańska w 2026 roku?
Najbardziej bezpośrednim ryzykiem jest zależność od ukraińskiej siły roboczej. Szacuje się, że 25 do 30% wykwalifikowanych pracowników technicznych w stoczniach Gdańska stanowią ukraińscy uchodźcy lub migranci zarobkowi. Zmiany statusu ochrony czasowej lub polityki poborowej Ukrainy mogłyby usunąć jedną czwartą załogi w ciągu kilku miesięcy. Do ryzyk wtórnych należą zmienność cen stali kompresująca marże kontraktów o stałej cenie, spory z organami ochrony dziedzictwa blokujące rozbudowę nabrzeży oraz wąskie gardła certyfikacyjne w Polskim Rejestrze Statków wydłużające harmonogramy projektów o cztery do sześciu tygodni.